Władysław Piosicki


 

W Lesznie od wielu lat mieszka, o czym wielu mieszkańców nie wie, starszy pan, który na temat miasta i jego historii może opowiadać godzinami. Jest nie tylko niewyczerpalną skarbnicą wiedzy historycznej, ale co może najważniejsze, potrafi swoją wiedzę i pamięć zamienić w doskonałej jakości obraz. Pan Władysław Piosicki, bo o nim mowa, związany jest z Lesznem od wielu lat. Tutaj pracował przy porządkowaniu zbiorów biblioteki leszczyńskiej (na ten temat napisał obszerny materiał w "Przyjacielu Ludu"), tutaj brał czynny udział w organizacji i pracy harcerstwa, zarówno w latach międzywojennych, jak też i po wojnie. Jest też doskonałym dokumentalistą, jeśli chodzi o wygląd Leszna, zarówno w okresie międzywojennym, jak też w czasach nam współczesnych. Byłem w mieszkaniu Pana Władysława w sierpniu. Pokazał mi swoje prace malarskie, a przede wszystkim, co mnie najbardziej zafascynowało, swoje albumy fotograficzne. Przebogata dokumentacja dla historyka, ale nie tylko. Poprosiłem Pana Władysława, by pokazał mi więcej swoich płócien. Nie sądziłem, że tyle obrazów można zmieścić w niewielkim mieszkanku w szafach i szafeczkach. Aż szkoda, że miasto nie może zdobyć się na zorganizowanie stałej ekspozycji tych obrazów. A jest co oglądać, miasto przedstawione w stanie jakim pamięta go Pan Piosicki naprawdę ma dużo do pokazania. Uliczki dzielnicy Żydowskiej pełne pastelowego ciepła i uroku dzisiaj już nie istnieją. Sądzę, że czas temu zaradzić. Czas by ktoś znalazł miejsce godne  ekspozycji tych płócien. Dawnych lat nie da się cofnąć, ale obraz miasta z tamtych lat godzien jest uwiecznienia i pokazania młodemu pokoleniu Leszczynian. Czasami trzeba cofnąć się do swoich korzeni, by wiedzieć kim się jest. Pan Piosicki pomaga nam wszystkim poznać historię miejsca, w którym przyszło nam mieszkać. Apelujemy do władz miasta o wykonanie drobnego wysiłku w celu znalezienia miejsca na stałą ekspozycję prac malarskich Pana Piosickiego. To tylko może wyjść miastu na korzyść.

Zbigniew Socha

POWRÓT