portrety w ratuszu leszczyńskim


dr Bonisław Świderski


Ktokolwiek w Lesznie uda się na pierwsze piętro ratusza. temu podpaść muszą wiszące na ścianach poczekalni stare portrety znacznych rozmiarów; kilka innych mniejszych obrazów zdobi ściany niedawno odnowionej sali posiedzeń.

          Chociaż znajdowały się tu jeszcze przed wojną światową za czasów niemieckich te same obrazy, a więc te, które przedstawiają całe postaci osób portretowanych, żaden z niemieckich obywateli Leszna nie umiał nam dać wyjaśnień co do ich tożsamości. Tak. będąc skazani na samo pomoc, orientowaliśmy się o własnych siłach, zależnie od stojących nam do dyspozycji wskazówek. Oczywiście nie wchodzi tu w grę obraz wiszący po lewej stronie wejścia do poczekalni, przedstawiający elektora Fryderyka V., jednego z palatynów XVI. wieku, jak o tem świadczy w lewym górnym kącie płótna w antykwie umieszczony napis. Elektor, znany w historji niemieckiej jako t.zw. .,Winterkönig", stał z pewnością z braćmi czeskimi w Lesznie w bliskim ideowym kontakcie, jako wielki propagator reformacji w Europie w początkach XVII. stulecia. Dziwić się nie można, że podobizna jego przez kalwinów leszczyńskich dostała się do Leszna.

          Na żadnym innym obrazie nie wykryłem napisu jakiegokolwiek, któryby nas wprost mógł zorjentować co do osoby portretowanej, jak i jej malarza. Jedynie stroje, w które są ujęte poszczególne postaci oraz widoczne, nieraz symboliczne, na malaturach przedstawione przedmioty jak korony, szyszaki, szpady, ordery itd. stanowią pewne wskazówki o epoce sportretowanych osób i o ich stanie społecznym.

          W ten sposób dedukując najpierw o wszystkich obrazach powiedzieć można. że chodzi tu o osoby magnackie a nawet królewskiego rodu 18 stulecia.

          Po lewej, a więc południowej stronie poczekalni, widzimy na ścianie najpierw portret dostojnej kobiety w kostjumie, jaki nosiły damy ze znaczniejszych rodów w połowie owego wieku. Order, który owa pani podtrzymuje ręką na piersi, jest austrjackim orderem gwiaździstego krzyża (Sternkreuzor-den-Damenorden:. w roku 1668 przez cesarzową Eleonorę ufundowanym, przeważnie dla zasłużonych dam dworskich. Po bokach portretu magnatki oraz na przeciwległej stronie poczekalni, widzimy cztery obrazy chłopców, liczących mniej-więcej 12 19 lat. Ujęcie całości owych obrazów. rysy twarzy u wszystkich, mianowicie okolenie ócz przemawia za tem, że jestto jedna rodzina, matka z czterema synami, napewno związana z historją Leszna.

          Uprzytomnić sobie przecież trzeba, że prawdopodobnie obrazy te. jak również i portrety w sali posiedzeń, dostały się na (dość często pożarami zniszczony) ratusz ze zamku Sułkowskich. z obecnego gmachu sądowego, po odebraniu go przez miasto z rąk Sułkowskich, w pierwszej połowie XIX. stulecia.

          Z wszelkich okoliczności wnosić należy, że mamy tu przed sobą pierwszą dziedziczkę Leszna, żonę Aleksandra Sułkowskiego, który w r. 1738, jak wiadomo, nabył dobra rydzyńskie wraz z Lesznem od króla Stanisława Leszczyńskiego. Pani ta nazywała się z domu Marjanna von Stein i była pochodzenia austrjackiego.

          Przypatrując się ubraniu czterech jej synów znajdziemy i tu cechy, charakteryzujące erę pięćdziesiątych lat 18. stulecia, w (których prawdopodobnie obrazy te jednocześnie powstały. Białe pończochy u chłopców oraz odstające od reszty ubrania poły żakietu podtrzymywane fiszbinkami, były około 1750 roku w Polsce u młodzieży magnackiej w modzie. Poza-tem szpada francuska w stalowej obsadzie, długa kamizelka z pod której wychodzą, u góry żaboty koronkowe i takie same mankiety, wyzierające z rękawów, krótkie spodnie jedwabne, trzewiki ze spinkami na czerwonych, niskich obcasach razem z białemi pończochami, to strój ówczesnych kawalerów magnackich.

          Tak surdut męski, jak suknie damskie rogówkami wówczas podpinano, by od ciała ,a la crinoliine" odstawały. Były to stroje francuskie przyjęte niemal na wszystkich dworach zachodnio-europejskich.

          Około roku 1700 zanika powoli, o długich kędziorach, peruka, ustępując peruce mniejszej, później peruce z warkoczem (1775 r. Zopfstil). Barwa szafirowa była kolorem dworu w Saksonji. Ponadto były tam w owym czasie w modzie suknie jedwabne, aksamitne lub sukienne, z dużemi stalowemi lub emaljowanemi guzikami.

          Zestawiając powyższe dane co do obrazów naszych z historji rodziny Sułkowskich, dojdziemy do przekonania, że 4 portrety paniczów przedstawiają czterech synów Aleksandra Sułkowskiego, ministra dworu Sasa i króla polskiego Augusta III., oraz jego małżonki Marjanny, z domu hrabianki von Slein.

Monografię tych właśnie czterech Sułkowskich, którzy odegrali w historji niepoślednią rolę, a o których już nieraz wspominałem w „Głosie Leszczyńskim', skreśliłem w niniejszej pracy na innem miejscu.

Salę posiedzeń zdobi kilka obrazów mniejszych rozmiarów, z których tylko dwa pragnę bliżej opisać.

I tak na ścianie sali, bliżej wejścia, widzimy portret mężczyzny o królewskiem ujęciu tła, gdyż obok postaci o pięknej rasowej twarzy, w peruce z krótkiemi włosami i prawdopodobnie z warkoczem, spoczywają insygnia monarsze (widoczne korona i berło). Żaboty pod szyją i koronki u rękawów oraz całość stroju przypominają zwykły strój, który spotykamy na obrazach, przedstawiających króla, Stanisława Poniatowskiego. Portret ten jest tak znakomitego pędzla, że sam Bacciarelli by się go nie powstydził.

Na ścianie, naprzeciw stołu magistrackiego, wisi obraz dość duży, przedstawiający silną osobę w szyszaku i w peruce o białych dość długich włosach, ze wstęgą i orderem białego orła na piersiach. Sympatyczna, lecz rozlana twarz Sasów. Na poduszce aksamitnej ze złotem obszyciem i z frendzlami spoczywa obok mało witłoczna korona. Na tle obrazu widzimy drzewo o silnym pniu ze złamaną gałęzią. Postać sama, widocznie królewskiej osoby, pokryta purpurowo-aksamitnym płaszczem, podbitym gronostajami, jest artystycznie wykonana i przedstawia korpulentną wprost otyłą osobę.

Powątpiewam, czy portret ten przedstawia króla Stan. Leszczyńskiego. Trudno sobie bowiem przedstawić, by Leszczyński przyozdabiał się orderem, stworzonym przez politycznego wroga. Zdaniom mojem mamy tu do czynienia z portretem króla Augusta III. (1731—1763) bezpośredniego pana księcia Aleksandra Sułkowskiego, który jako minister ceremonji przy królewskim dworze i jako dziedzic Leszna, w świeżo zbudowanym zamku, zapragnął mieć podobiznę swego króla i dawniejszego, dobrodzieja.

W końcu pragnę zaznaczyć, że nie mam zamiaru wypowiedzieć w powyższych wywodach ostatniego słowa co do zidentyfikowania owych portretów. Przeciwnie, cieszyłbym się bardzo, gdyby moje rozpatrywania pobudziły więcej odemnie powołane i interesujące się tą sprawą osoby do ostatecznego rozwiązania powyższej kwestji dość ciekawej dla naszego miasta.

(Na podstawie : „Ilustrowany opis Leszna I ziemi leszczyńskiej” dr Bronisław Świderski   - reprint wydania z 1928 r ) – pisownia oryginalna

POWRÓT