Autor

Jerzy Zielonka

Tytuł

Zbrodnia w Lesznie (21.X.1939 r)

Źródło

„Egzekucja 21.X.1939” Zarząd Miasta 1994

Uwagi

 

 

Gród Sułkowskich, Leszczyńskich i Komeniusza jest sym­bolem narodowej tolerancji. Tu, na zachodnich kresach Polski, na pograniczu, kształtowały się stosunki wzajemne między różnymi nacjami i wyznaniami. Było to miasto gościnne i życz­liwe dla braci czeskich i reformatorów religijnych z Niemiec, także dla Żydów. Uważano je za oazę w świecie nietolerancji. Szczególnie dobrze aklimatyzowali się tutaj Niemcy. Tak było przez całe wieki.

Ukształtowana przez stulecia struktura ludnościowa Leszna i okolicy odbiegała znacznie od demograficznych układów Gostynia i Kościana. W czasach II Rzeczypospolitej (dane z 1938r.) powiat leszczyński liczył 73,9 tyś. ludności. Statystyki wykazywały, że 9,7 tyś. - a więc ponad 13% - stanowili Niemcy. Cieszyli się oni pełnią prawnych, ekonomicznych i religijnych swobód, należeli do zamożniejszej warstwy obywateli.

Na mapie Polski zachodniej Leszno stanowiło istotny ośrodek życia politycznego. Siedziba garnizonu, w którym stacjonowały 17 pułk ułanów i 55 pułk piechoty; ważny węzeł kolejowy; podziwu godna aktywność polskich środowisk narodowych; intensywne życie intelektualne - wszystko to nie mogło być obojętne dla służb wywiadowczych El Rzeszy Niemieckiej. Od czasu do czasu polski kontrwywiad wojskowy i cywilny dekonspirował i aresztował w Lesznie pojedynczych agentów Abwehry czy Gestapo. Nigdy jednak nie udało się rozszyfrować całej złożonej niemieckiej siatki agenturalnej.

Dopiero po dziesiątkach lat - po uzyskaniu dostępu do dokumentów w archiwum w Koblencji, do działu wojskowego we Fryburgu - okazało się, że w grodzie Leszczyńskich istniała dobrze zorganizowana i zakonspirowana, 40- osobowa grupa bojowa Abwehry pod dowództwem leszczyńskiego Niemca Artura Kramera, że podobną grupą w Gronówku dowodził Kurt Schlecht, że wreszcie miasto otoczone było mackami służby bezpieczeństwa Rzeszy, które skupiał w swych rękach SS-Obersturmfuhrer baron von Leesen z Drzeczkowa.

AGENTURA

Jeszcze w sierpniu 1939r. wielu agentów z leszczyńskich grup Abwehry zbiegło do Rzeszy i tam - we Wschowie (Fraustadt) - pod dowództwem sztabowego oficera Walthera Starke przygo­towano bazę wypadową na Leszno. Taktyka była następująca. Z atakiem na granicę polską, cześć grup Abwehry w Lesznie i Święciechowie, w oparciu o miejscowych Niemców, miała wzbudzić lokalne zamieszki, z pomocą którym nadejść miały dwie grupy wschowskie dowodzone przez Artura Kramera i Wilhelma Hirte. Plan się nie powiódł. Dowódca „wschowskiej operacji" Walther Starke meldował swym przełożonym w Ber­linie:

„1 września 1939r. - zgodnie z rozkazem - o godz. 1 - ej w nocy 25 ludzi przekroczyło polską granicę. Przejście nastąpiło na odcin­ku Geyersdorf (Dębowa Lęka) i Neu-Laube (Długie Nowe). Oddział miał wykonać zadania, o których pisałem w poprze­dnim meldunku. Ludzi podzielono na dwie grupy dowodzone przez agenta Kramera i agenta Hirte. Udało im się przedostać w pobliże urzędu celnego i szkoły w miejscowości Neu - Laube po stronie polskiej. Urząd obsadzony był przez 18 umundurowanych celników, szkoła - przez 24 żołnierzy polskich. Atak na oba obiekty wykonano równocześnie, skierowano na nie ogień z pistoletów maszynowych i obrzucono je granatami ręcz­nymi... Gdy nasi ludzie zamierzali ruszyć dalej, pojawiły się 2 polskie pojazdy pancerne i zmusiły ich do wycofania się. Zameldowano mi o 3 naszych rannych. Jest wśród nich agent Kramer, który otrzymał postrzał w lewą łydkę...".

 

Na odcinku leszczyńskim wojna rozpoczęła się więc „zanim wybuchła". Grupy bojowe próbowały jeszcze raz l września o 6-tej rano wyruszyć ze Wschowy do Leszna i Święciechowy, ale zrażone poprzednim niepowodzeniem nie potrafiły przebić się przez obstawioną granicę.

O fiasku wschowskiej akcji nie wiedziały grupy dywersyjne Abwehry w Lesznie i Święciechowie, przeto zgodnie z instrukcjami wkroczyły do działania. W Święciechowie nawet na krótki czas miejscowi Niemcy przejęli władzę; w Lesznie w pięciu punktach agenci niemieccy otwarli ogień do polskich żołnierzy. Od ich kuł poległ żołnierz 55 pp 21- letni Paweł Koprykowski. Wsparcie nie nadeszło i ogniska dywersji zlikwidowane zostały przez oddziały leszczyńskiego garnizonu.

 

ATAK NA LESZNO

Zanim jednak do tego doszło, wcześnie rano, z rejonu Góry i Wschowy położono ogień artyleryjski na Leszno. Pociski padały w zasadzie w znacznej odległości od miasta, ale kilka z nich trafiło do celu. Spowodowały spore zamieszanie. Byli zabici - pierwsze ofiary wojny. Na ul. Łaziebnej od pocisku zginęli: żołnierz Batalionu Obrony Narodowej Kazimierz Grochowiak (lat 32), inwalida Antoni Jędraszak (lat 73), kupiec Jan Stępczyński (lat 37) i Jadwiga Kaczmarek (lat 24). W księdze zgonów parafii św. Mikołaja w Lesznie - udostępnionej nam przez proboszcza i dziekana leszczyńskiego ks. Konrada Kaczmarka - odnotowano, że śmierć nastąpiła l września 1939r. o godz. 7-ej, a pogrzeb katolicki na miejscowym cmentarzu odbył się 3 września.

W nocy 31 na l września 1939r. w powiatach przygranicznych zarządzono internowanie Niemców - mężczyzn zdolnych do noszenia broni. W Lesznie akcja ta najpierw przebiegała łagod­nie. Pisał o tym później w swych sprawozdaniach pierwszy leszczyński landrat von Baumbach ze Wschowy. Ale wydarzenia nakładały się na siebie. Wystąpienia V Kolumny spowodo­wały nasiloną reakcję, l i 2 IX 1939r. - w związku z dywersyjnymi wystąpieniami - wojsko polskie aresztowało w okolicy Leszna 528 Niemców i osadziło ich w Osiecznej. Wielu zwolniono 2 września, około stu - ewakuowano pod eskortą „za Wartę", 14 zaś podejrzanych o bezpośredni udział w dywersji postawiono w Śremie przed sądem wojskowym Wielkopolskiej Brygady Kawalerii. P. Bauer i B. Polak piszą:

„W wyniku wyroku sądowego 12 dywersantów skazano na śmierć, a dwom (najstarszemu i najmłodszemu wiekiem) gen. Abraham złagodził wyrok do 10 lat więzienia."

 

EWAKUACJA

Na wieść o wybuchu wojny, ewakuowano z Leszna pod­stawowe urzędy wraz z aktami. Miejscem docelowym był Lublin. Rozkaz ewakuacyjny otrzymali także policjanci, po­cztowcy, pracownicy sądów i prokuratur, strażnicy więzienni. Kierowano ich na wschód, do Brześcia i do Kraśnika Lubels­kiego. Ewakuacja policji zakończyła się tragicznie. Funkcjona­riusze trafili do niewoli sowieckiej. Osadzeni w sowieckim łagrze w Ostaszkowie, zamordowani zostali przez NKWD w kwietniu i maju 1940r.

Polską ludność cywilną ogarnęła wielka trwoga. Kto żyw ładował dobytek i uciekał na wschód, jak najdalej od granicy. Szacowano, że w mieście pozostał zaledwie tysiąc z 22 tyś. mieszkańców, ewidencjonowanych w końcu lipca 1939r. Nie­miecki starosta (Landrat) von Baumbach, delegowany do Lesz­na ze Wschowy, meldował 13 września Arturowi Greiserowi w Poznaniu:

„Objąłem urząd 7 września 1939r. Praca w powiecie jest bardzo utrudniona przez to, że 95% ludności miasta Leszna i 50% mieszkańców polskich wsi uciekło. Ponad 100 Niemców deportowano. Dzięki przyjaznemu nastawieniu byłego starosty polskiego wobec Niemców, morderstwa nie były tak liczne, jak w innych powiatach..."

Wobec ewakuacji urzędów, utworzono obywatelski komitet bezpieczeństwa. Tymczasowym burmistrzem został 46-letni doktor prawa Mieczysław Opatrny. Funkcję tę sprawował przez 3 dni. 3 września ostatni żołnierze polscy wycofali się z Leszna, a następnego dnia miasto zajęły jednostki 14 niemieckiego rejonu ochrony pogranicza (Grenzschutz). Komendantem wo­jennym Leszna został major Lindner. 7 września - jak już wspomniano - przybył niemiecki starosta von Baumbach, 8 września - burmistrzem został właściciel młyna Paul Schneider.

 

INTERNOWANIE

Od pierwszych dni okupacji aresztowania polskiej ludności cywilnej miały charakter ciągły. 8 września 1939r. w koszarach leszczyńskich internowano 14 Polaków. Szybko wypełniły się areszty i więzienie. 19 września 1939r. landrat dr Baumbach żalił się zwierzchnim władzom w Poznaniu:

„W więzieniu w Lesznie, liczącym 70 miejsc, siedziało 140 więźniów. Przepełnienie było tak wielkie, że nie sposób było osadzać następnych. Wczoraj 109 aresztowanych odtranspor­towałem na Śląsk...".

Wśród uwięzionych w koszarach leszczyńskich był 60 - letni profesor gimnazjalny Bolesław Karpiński. Nie zaznał już więcej wolności. W ciężkich warunkach zachował godność. W kieszon­kowym kalendarzyku zapisywał spostrzeżenia i refleksje. Dzię­ki temu wiemy dziś, że od samego początku tę grupę więźniów traktowano jako zakładników. Ich liczba się zmieniała. Naj­pierw urosła do 31 - w dniu 15 października 1939r., później - od 8 paździer­nika - zmalała do 16. Trzeba odnotować, że wiele zwolnień odbywało się wtedy za wstawiennictwem leszczyńskich Nie­mców.

Atmosfera wśród zakładników była nerwowa i pełna napię­cia. Nastrój zmieniał się od nadziei do zwątpienia. Szybko docierały do nich różne wiadomości. 18 września wiedzieli o agresji sowieckiej; 28 września - o kapitulacji Warszawy; 5 października - o egzekucjach publicznych w Śmigłu i Koś­cianie. 18 października 1939r. koszary przejął w całości Wehrmacht, a 16 zakładników polskich przeprowadzono do budynku Gim­nazjum Komeńskiego. Dwójka z nich - prof. Bolesław Karpiński i red. Stanisław Migdalewicz - miała za 3 dni stanąć przed niemieckim sądem policji bezpieczeństwa.

OGÓLNE PODŁOŻE

Niemiecka zbrodnia w Lesznie miała ogólniejsze podłoże. Trwał stan wojny, ale z dniem 26 października 1939r. miał być (i został) zniesiony dekretem Adolfa Hitlera, władzę oficjalnie przejęły okupacyjne czynniki cywilne, a Wielkopolska - jako Warthegau - włączona została do Rzeszy Niemieckiej i stanowiła odtąd jej administracyjną część. Zanim to nastąpiło hitlerowcy zdecydowali zrealizować trzy cele strategiczne: 1) zastraszyć lokalne środowiska polskie i dowieść, że okupacja nie jest stanem tymczasowym; 2) dać satysfakcję mniejszości niemieckiej, która głośno i agresywnie domagała się krwawego odwetu za straty poniesione w wojnie i na skutek internowania; 3) zlikwidować czołowych działaczy politycznych i społecznych Wielkopolski.

Z tych założeń wynikały następujące konsekwencje: akcja powinna być oficjalna i jawna, egzekucje - publiczne, a ich ofiary - starannie dobierane nie według win wobec niemczyzny, ale według zasług patriotycznych dla Polski. Dyskutowano na ten temat 14 października 1939r. w Głównym Urzędzie Bezpieczeńs­twa Rzeszy w Berlinie w obecności Reinharda Heydricha, a z udziałem przyszłego namiestnika Kraju Warty - Arthura Greisera. Ustalono, że seria egzekucji odbędzie się w całej Wielkopolsce; wykonanie akcji powierzono, stacjonującej w Po­znaniu, VI Grupie Policji Bezpieczeństwa (Einsatzgruppe VI) pod dowództwem Ericha Naumanna i jej kommandom specjal­nym nr 14 i 15 (Einsatzkommando 14 i 15).

18 października 1939r. w Poznaniu odbyła się narada EK VI. Na niej ustalono terminy, miejsca akcji i swoiste limity wyroków śmierci. Akcją objęto powiaty: Gostyń, Kościan, Leszno, Środa i Śrem. Pierwotnie limity wyroków śmierci ustalono następują­co: Śrem(25), Leszno(30), Kórnik(15), Osieczna(25), Książ(15), Włoszakowice(15), Mosina(15), Poniec(15), Krobia(15), Śmigiel(20), Środa(30), Kostrzyń(30) i Gostyń(25 osób). Przewidziano limit ułaskawień skazanych na śmierć. Plan ten uzupełniono jeszcze o miasto Kościan, czego domagał się tamtejszy landrat dr Helmut Liese. W praktyce nastąpiły liczne zmiany i przesunię­cia w tym planie.

W piątek - 20 października 1939r. z Poznania do powiatów Środa i Śrem wyruszyły „kommanda śmierci". Składały się z sądu i plutonu egzekucyjnego. Zamordowano w: Kostrzynie - 28, Kórniku -15, Książu -17, Mosinie -15, Śremie -19 i Środzie - 29 Polaków. 21 października 1939r. egzekucje publiczne odbyły się w: Gostyniu(30), Krobi(15), Lesznie(20), Osiecznej(3), Poniecu(3), Włoszakowicach(7), dwa dni później w Kościanie(l8) i Śmiglu(15 ofiar). W sumie w 14 miejscowościach rozstrzelano 234 Polaków.

18 października 1939r. rozpoczęto w Lesznie i powiecie maso­we aresztowania. Ujęto ponad 100 osób, głównie znacznych działaczy publicznych, w tym: członków Stronnictwa Narodo­wego, Związku Zachodniego, Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół", bractw kurkowych, urzędników miejskich i powiato­wych, Powstańców Wielkopolskich, harcerzy. Osadzono ich w leszczyńskim więzieniu, część w celach, część w więziennej kaplicy. Aresztowania miały wyraźny charakter polityczny i odbywały się wg gotowej listy proskrypcyjnej.

 

PRZED ZBRODNIĄ

Wydarzenia toczyły się błyskawicznie. Wieść o egzekucji dotarła do więzienia 19 października. Rozpoczęły się gorącz­kowe zabiegi rodzin o uwolnienie najbliższych. Rezultaty były różne. Liczyła się opinia miejscowych Niemców. Wielu aresz­towanych jej właśnie zawdzięcza przeżycie. Ale limit był limi­tem - wiadomo było na wstępie, że w Lesznie zginąć musi 20 osób. Dramatyczna walka toczyła się przeto o nazwiska. Po­wstał pomost z grypsery między więzieniem a miastem; pomost rozbudowany na rzadko spotykaną skalę. Szacuje się, że z wię­zienia leszczyńskiego w ciągu 3 dni (19 - 21 X 1939r.) wyniesiono ponad 300 tajnych przesyłek. Było to zasługą polskiej obsługi: strażnika Romana Michalskiego i piekarza Andrzeja Paryska.

Atmosferę oczekiwania oddają wiernie wspomnienia ostat­niego żyjącego świadka tamtych zdarzeń - mistrza stolarskiego St. Piotrowskiego z Leszna. Pisze on o nadziei i strachu, o udręce i upokorzeniu, ale także o odruchach odwagi i solidarności. W piątek - 20 października było już wiadomo, że w Lesznie pod Ratuszem buduje się kulochwyt z worków z piaskiem. Ale klasa zabytkowego obiektu przeważyła i worki przewieziono pod mur więzienia. W tenże piątek i rano w sobotę zaczęto spisywać ostatnią wolę.

44- letni powstaniec wielkopolski Wacław Kęsicki z Leszna napisał na kratkowanym skrawku papieru:

„ Moi drodzy. W ostatniej chwili dążę, by się z wami wszystkimi pożegnać. Trudno, takie jest nasze przeznaczenie, chociaż nikomu nic złego nie uczyniłem. Nie rozpaczajcie i nie szemrajcie na wolę Boską, bo mógłby Was ten sam los spotkać. Zostańcie z Bogiem. Pozdrówcie moich braci i niech oni też nie szemrają. (-) Wacław Kęsicki".

 

Prof. Bolesław Karpiński kreślił pożegnalny list ołówkiem:

„Najdroższa Helutko. Ostatnie pozdrowienia, ucałowania i uściski jak najserdeczniejsze przesyłam Ci, droga Ty moja i dzieciom: Krysi, Maćkowi, Wojtkowi i Hali. Ginę niewinnie zupełnie. Ale ginę za Ojczyznę. Daruj mi - Droga Ty moja - wszystko com ci złego narobił w życiu. Nędzy obecnej naszej jestem sam winien, gdyż dziwnie się jakoś upierałem, aby pozostać w Lesznie. I to darujcie mi wszyscy razem, a szczegól­nie Ty. Zostajesz obecnie Sama. Staraj się o siebie jakoś i staraj się połączyć z dziećmi. Zostawiam Cię bez opieki zupełnie, bez grosza. Modlę się obecnie o Ciebie i o Was w tej godzinie. Pokieruj przy pomocy może jakich dobrych ludzi wszystkiem. Trzymaj się dzielnie i nie rozpaczaj po mnie za wiele, bo czasu nawet na to obecnie nie ma. Myśl tylko obecnie o Sobie i o dzie­ciach. Myślcie o mnie dobrze i darujcie mi wszystko, co Wam nieraz uczyniłem złego. No, do widzenia w lepszym świecie. Twój mąż i Wasz ojciec. Boi.".

 

Stefan Samolewski żegnał się z rodziną pisząc:

 „Drogie dzieci, kochana do samej śmierci żonko, Już nas nic nie uratuje jak nam wiadomo. Żegnam już Was moi Drodzy, bądźcie zdrowi, trzymajcie się dzielnie. Co mogłem, robiłem zawsze dla mojej kochanej rodziny. Jestem niewinnie skazany, ktoś musiał mi szkodzić. Teraz muszę się pogodzić z losem Bożym. Hele i Marysia ściskam i żegnam. Matkę żegnam tak samo i dziękuję za wszystko dobre, co dla mnie uczyniła. Bolesia i Antosia żegnam, dziękuję im również za okazaną dobroć i szczerość. Bolesia i Antosia proszę o zaopiekowanie się rodziną moją. Nie martw się żonko i dzieci. Bóg będzie miał Was w swej opiece; będę się za Was modlił. Wasz ojciec i mąż. Ostatnia moja wola: Jedyną moją spadkobierczynią mianuję moją żonę Bronisławę Samolewską z Leszna ul. Kościańska 13/14... Błogosław Panie mojej rodzinie - Ojciec".

 

Wcześnie rano - 21 października 1939r. zjechało do Leszna kommando specjalne nr 14 policji bezpieczeństwa z Poznania pod dowództwem SS- Sturmbannfuhrera Gerharda Flescha. Niesławna to postać. 30- letni oficer SS, poznaniak, przed wojną działał w SS w Berlinie, był szefem Gestapo w Erfurcie. Do Poznania przybył z grupą Naumanna i kierował licznymi akcjami specjalnymi. Od kwietnia 1940r. przeniesiony do Nor­wegii, w Bergen przewodził policji bezpieczeństwa i służbie bezpieczeństwa. Był jednym ze świadków w procesie przeciwko głównym przestępcom wojennym w Norymberdze; sam uniknął odpowiedzialności.

 

SPRAWOZDANIE VERLORENA

Kommando Flescha rozpoczęło pracę o 7- ej, kiedy to podjął obrady sąd doraźny policji bezpieczeństwa. Całej tej akcji przyglądał się niemiecki prokurator okręgowy Wilhelm Verloren z Leszna. Do swoich władz zwierzchnich przesłał dość obiektywne sprawozdanie. Można w nim przeczytać:

„(...) Przewodniczącym był SS-Sturmbannfűhrer Flesch z kommanda operacyjnego 14, ławnikami: SS-Sturmabannfűhrer Holz oraz SS-Obersturmfűhrer, protokolantem SS-Scharfűhrer. Nie wy­stępował oskarżyciel. Jako tłumaczy i zarazem opiniodawców o politycznej działalności przybrano trzech Volksdeutschów z Lesz­na. Był między nimi szczególnie ruchliwy w pracy narodowej pastor Bickerich. Sąd doraźny zebrał się o godz. 7 rano w sali budynku sądowego. Na posiedzenie stawili się m.in. landrat dr von Baumbach, dowódca Selbstschutzu SS-Sturmbannfűhrer Müller, radca policyjny Grund z urzędu landrata i szef placówki Gestapo w Lesznie Wulf. Postępowanie toczyło się przeciwko 53 osobom, z których wszyscy byli aresztantami Gestapo. Na ani jedną z tych osób nie wydano sądowego nakazu aresztowania. Oskarżonych doprowadzano do sali po 3-4. Przesłuchiwał ich przewodniczący na podstawie własnych pisemnych notatek. Przedstawiał obciążające zarzuty. Dopuszczono tylko jednego świadka. Opiniodawcy (biegli) pytani byli o polityczne postawy oskarżonych. Następnie sąd udał się na naradę, która trwała ok. 20 minut... ".

Według Verlorena 20 skazanych na karę śmierci o wyroku powiadomił SS-Sturmbannführer Flesch. Do 3 wiader zebrano ich rzeczy osobiste, a następnie w dwóch grupach po dziesięciu odprowadzono pod eskortą Schutzpolizei pod mur więzienia, na miejsce egzekucji. Wersja niemieckiego prokuratora nie od­biega w zasadzie od relacji polskich świadków: worki z pias­kiem, 30- osobowy pluton egzekucyjny, skazani ustawiani tyłem do ściany z podniesionymi w górę rękoma. Ale chłodne oko fachowca widziało to, czego wzruszony i przerażony tłum widzieć nie mógł. I tak Verloren pisze dalej:

„...W pierwszej dziesiątce - przez przeoczenie - jeden ze skazanych stał zupełnie nietknięty. Strzelano do niego ponow­nie. Następnie lekarz stwierdził śmierć. W większości przypad­ków było konieczne dobijanie z pistoletu... Ludność cywilna zawiadomiona poprzedniego dnia przyglądała się egzekucji z oddalenia ok. 40 - 50 metrów...".

 

WIADRO PIASKU

Egzekucja - wg oficjalnych dokumentów - odbyła się o godz. 10.45. Prezesa Rady Miejskiej Franciszka Nowakowskiego, wła­ściciela rolnych zakładów przemysłowo - handlowych w Lesz­nie wraz z kilku więźniami zmuszono do porządkowania miejs­ca egzekucji. Miało ono polegać na posypywaniu kałuży krwi piaskiem. We wspomnieniach zanotował:

„Gdy wyszedłem z wiadrem piasku widzę leżące ciała zabi­tych, niektóre ciała jeszcze drgają. Kilku gestapowców dobija rannych z pistoletów. Widzę pluton egzekucyjny, jedni stoją, drudzy klęczą. A ponadto dużą ilość zebranych na placu ludzi. Zamordowanych ładują na platformy, a z moich towarzyszy niedoli pozostała na ziemi krew zmieszana z ziemią i mózgiem. Nie mam siły wykonać rozkazu. Stoję i patrzę. Włosy stają mi dęba. Jestem bliski upadku...".

Zwłoki ofiar załadowano na samochód ciężarowy, wywiezio­no za miasto i pogrzebano w zbiorowej mogile, w polu, za cmentarzem katolickim, przy alei do Borowej Karczmy. Za pięć dni zniesiono stan wojenny i od tego czasu, aż do końca wojny, nie wykonywano już tutaj publicznych egzekucji zbiorowych. Leszczynian wywożono do lasów rydzyńskich, do Fortu VII w Poznaniu, do więzienia w Rawiczu i tam mordowano skryto­bójczo, w wielkiej tajemnicy, pod osłoną nocy.

Od tamtego dnia kilka razy w roku na polu, bez względu na porę, pojawiały się kwiaty. Gestapo leszczyńskie nie zdołało nigdy ująć rąk, które je kładły. Pojawiały się te kwiaty w paź­dzierniku około rocznicy zbrodni, a także w listopadzie we Wszystkich Świętych i na Święto Niepodległości.

 

TAJEMNICE LISTY

Wśród rodzin zamordowanych leszczynian krążą odpisy listy niemieckiej , która zawiera 34 nazwiska. 30 z nich opatrzono kolejnymi numerami od l do 30; jedno dopisano w środku maszyną, a trzy na końcu listy atramentem - bez podawania numeracji. Lista zawiera następujące rubryki: 1) liczba bieżąca, 2) nazwisko i imię, 3) zawód, 4) data i miejsce urodzenia, 5) miejsce zamieszkania i ulica, 6) uwagi - w których wpisywano informacje obciążające . Zestawienie nie jest przez nikogo podpisane ale - ponad wszelką wątpliwość - sporządzone zostało 21 października 1939r., albo przez protokolanta kommanda Flescha albo też przez prokuratora Verlorena.

Nie jest to wykaz wszystkich aresztowanych; nie jest to zestawienie wszystkich, którzy w tamtą tragiczną sobotę stawa­li przed sądem doraźnym. Lista stanowi - po prostu - wykaz wydanych przez sąd Flescha kar śmierci. Kolejność - w znacz­nym stopniu - zdaje się być przypadkowa. Być może odpowiada kolejności zapadania wyroków śmierci. W tłumaczeniu lista przedstawia się następująco:

 

1.      Nowicki Jan. Nadsekretarz miejski. Łagiewniki 2.6.92. Lesz­no - Komeńskiego 16. Sekretarz Związku Zachodniego.

2.      Gunter Marcin. Woźny. Kadzewo 7.9.86. Leszno - Królowej Jadwigi 17. Skarbnik Związku Zachodniego.

3.      Karpiński Bolesław. Profesor. Wadowice 2.4.79. Leszno - Kościańska 59. Wróg Niemiec, legionista.

4.      Kaczmarek Ludwik. Pomocnik kupiecki. Bochum 24.3.06. Sułkowskich l. Brat przywódcy Związku Polaków (w Nie­mczech).

5.      Migdalewicz Stanisław. Radca prywatny. Schimstyn 1.5.84. Leszno - Nowy Rynek 26. Wróg Niemiec.

6.      MichalakFeliks. Kupiec. Łekno 30.3.01. Leszno-Kościańska 73. Wróg Niemiec.

7.      Trendowicz Maksymilian. Kupiec. Szczuka 2.3.81. Leszno - Göringa 19. Wróg Niemiec.

8.      Rydlewicz Marcin. Elektromonter. Nysa 13.7.19. Leszno - Bismarka 8. Udział w wystąpieniach przeciw Volksdeutschom.

9.      Kotlarski Bronisław. Kupiec. Kębłowo 14.9.93. Leszno - Za­mkowa 3. Pierwszy prezes Związku Sokolego.

10.  Opatrny dr Mieczysław. Adwokat. Tyniec 31.10.93. Leszno - Osiecka 59. Wróg Niemiec.

11.  Metelski Jan. Kupiec. Zaniemyśl 16.5.74. Leszno - Rynek Kościelny 7. Przywódca polskiego kupiectwa.

12.  Nowakowski Franciszek. Przedsiębiorca. Pakość 10.10.92. Leszno - Adolfa Hitlera 10. Wróg Niemiec.

13.  Adamski Marcin. Walcownik.Bochum3.12.94.Leszno-Królowej Jadwigi 29. Wróg Niemiec.

14.  Hańca Zygfryd. Drwal. Habinghorst 21.3.10. Leszno - Koś­ciańska 12. Wróg Niemiec.

15.  Musielak Jan. Tkacz. Leszno 4.6.07. Leszno - Wschowska 15. Czołowy działacz Narodowej Demokracji. (-) syn Adamski Marcin.(-). Bochum 7.3.21. Leszno - Królowej Jadwigi 29. (-).

16.  Kęsicki Wacław. Restaurator. Ruhleben 6.9.95. Leszno - No­wy Rynek 38. Sekretarz Związku Powstańców.

17.  Stotko Józef. Kupiec. Leszno 5.3.99. Leszno - Przemysłowa 31. Skarbnik Związku Powstańców.

18.  Łukowski Józef. Rachmistrz. Rydzyna 29.12.95. Leszno - Rynek Kościelny 23. Kronikarz Związku Powstańców.

19.  Wachowski Tomasz. Badacz mięsa. Zbąszyń 12.9.99. Leszno - Kościańska 23. Prezes Związku Powstańców.

20.  Szal Stanisław. Zecer. Brzezie 3.11.03. Leszno - Rynek 36. Kronikarz Związku Sokolego.

21.  Samolewski Stefan. Kupiec. Zaniemyśl 24.7.93. Leszno - Koś­ciańska 13. Kasjer Związku Sokolego.

22.  Nowak Władysław. Kupiec. Jarocin 19.6.94. Leszno - Prze­mysłowa 8. Prezes Związku Powstańców.

23.  Dolecki Stanisław. Mistrz piekarski. Lwów 14.5.91. Leszno - Adolfa Hitlera. Narodowiec.

24.  Piotrowski Stanisław. Mistrz stolarski. Dalewo 25.3.20. Le­szno - Łaziebna 4. Narodowiec.

25.  Stęsik Stefan. Mistrz murarski. Przyczyna Dolna 13.12. 88. Leszno - Łaziebna 20. Narodowiec.

26.  Dyba Jerzy. Urzędnik. Rawicz 22.4.01. Leszno - Szosa Rydzyńska. Narodowiec.

27.  Bartoszkiewicz Bruno. Mistrz stolarski. Rydzyna 13.9.02. Leszno - Rynek 25. Narodowiec.

28.  Zuschke Wincenty. Inwalida. Gostyń 13.7.74. Leszno - Bismarka 26. Wróg Niemiec.

29.  Figa Józef. Robotnik. Leszno 7.3.99.Leszno-Święciechowska 13. Wróg Niemiec.

30.  Karolewski Stanisław. Nauczyciel. Sulmierzyce 14.10.81. Wilkowo Niemieckie. Przywódca Związku Zachodniego.

(-) Marcinkowski Leon. (-). Mórkowo 25.7.19.

(-) Marcinkowski Józef. (-) Mórkowo 1.2.21.

(-) Antoniak Ludwik. Trzebania 21.8.03. Długie Stare.

 

Z porównania tego dokumentu z wykazem rozstrzelanych wynika, że po wydaniu wyroków śmierci ułaskawiono 14 osób:

-          Marcina Adamskiego - ojca,

-          Stanisława Doleckiego,

-          Jerzego Dybę,

-          Józefa Figę,

-          Ludwika Kaczmarka,

-          Stanisława Karolewskiego,

-          Jana Metelskiego,

-          Jana Musielaka,

-          Stanisława Migdalewicza,

-          Franciszka Nowakowskiego,

-          Stanisława Piotrowskiego,

-          Marcina Rydlewicza,

-          Józefa Stęsika

-          Wincentego Zuschke.

Znałem Ludwika Kaczmarka, który mieszkał po wojnie we Wschowie; przyjaźniłem się z Marcinem Rydlewiczem - jednym z najbardziej pracowitych redaktorów -leszczyńskich; od lat spotykam się i przyjaźnię z ostatnim z żyjących - skazanych wtedy na śmierć - „koronnym świadkiem", „strażnikiem tes­tamentu pomordowanych" - Stanisławem Piotrowskim. Jego nieustannym zabiegom zawdzięczamy wszyscy niniejszą książ­kę.

Jak omawiana lista trafiła do rąk polskich? Istnieje na ten temat kilka wersji - żadna z nich nie jest w pełni prawdziwa. Bo prawda jest bardzo banalna. Protokół sądu Flescha z załącz­nikami spisywano w biurach sądu okręgowego w Lesznie. Pracowali w nim wtedy jeszcze niektórzy polscy urzędnicy. Obserwowali ruch na korytarzach; widzieli z okien gmachu sądowego egzekucję; przepisywali na czysto - oczywiście pod nadzorem - wspomniany protokół. Udało się im zachować odbitkę listy. To i tak bardzo dużo. W czasie wojny lista dotarła do Aleksandry Opatrnej - wdowy po rozstrzelanym adwokacie. Ta zaś w kwietniu 1945r. przekazała dokument sekretarzowi kancelarii jej męża - Leonowi Karasiowi, który przepisał go w kilku egzemplarzach i dostarczył rodzinom, a także władzom polskim. W 1974r. tak zeznawał przed prokuratorem Marianem Kaczmarkiem w Poznaniu:

„Okazane mi dwie listy, zawierające nazwiska osób aresz­towanych w październiku 1939r. - to wierny odpis identycznej listy, sporządzonej przez Niemców, pisanej na maszynie. Ory­ginał otrzymałem do przepisania od żony dr. Opatrnego. Według jej wypowiedzi - dostała go od jednego z urzędników sądu. Opatrna już nie żyje. Sporządziwszy wierne odpisy, uzupełniłem je czerwonymi krzyżykami przy niektórych na­zwiskach tak, jak to było na liście oryginalnej. Podobnie przekreślenie trzech nazwisk oraz nadpisanie przy nich at­ramentem tekstu dokonałem zgodnie z oryginałem. Na jednej z list dopisałem od siebie nagłówek po polsku...".

 

PAMIĘĆ

W 1945r. - z inicjatywy Koła Stronnictwa Demokratycznego w Lesznie - miejsce egzekucji upamiętniono tablicą, a polną mogiłę oznaczono krzyżem i obsadzono kwiatami. W 6 rocznicę zbrodni - 21 X 1945r. - odbyła się wielka manifestacja. W prasie pisano: „Dzień 21 października był dniem żałoby dla naszego miasta. Po raz pierwszy flagi kirem okryte ogłosiły mieszkań­com Leszna, że oto dziś po latach sześciu jawny hołd składamy tym, którzy życie dali za niewzruszoną wierność imieniu Polaka...".

W wypełnionej farze leszczyńskiej odbyła się najpierw Msza św. Wiernych szacowano na 7,5 tyś. Uformował się pochód żałobny. Szły delegacje i sztandary na miejsce kaźni. O 10.45 padła salwa oddana przez kompanię honorową garnizonu. Biły dzwony kościołów. Tablicę na murze więzienia odsłonił bur­mistrz Ziarnkowski. W tym dniu stawiło się na apel honoru ponad 3,5 tyś. młodych ludzi. Kronikarze odnotowali, że mło­dzież szkolna płakała. Druga część uroczystości miała miejsce przy zbiorowej mogile, dokąd wszyscy wyruszyli w zwartym pochodzie. W gazetach napisano:

„Prosty krzyż sosnowy i biało - czerwone chryzantemy znaczą miejsce spoczynku. Dzwony wszystkich leszczyńskich kościołów zadźwięczały nad zamkniętą już mogiłą. W uroczys­tych słowach ks. proboszcz Pernak uczcił imiona tych, których wróg chciał okryć niesławą, pogrążyć w niepamięci, grzebiąc w ziemi nieświęconej bez obrzędów. W dalszym ciągu dopełnił ks. prob. ceremonii pogrzebowych. Po złożeniu wieńców przez delegacje, odśpiewaniu pieśni i odegraniu marsza żałobnego Chopina, przemówił dr Dzięciołowski - przewodniczący SD... Odśpiewaniem Roty zakończono podniosłą uroczystość...".

W Alei 21 Października zlokalizowano z czasem cmentarz z trzema zbiorowymi mogiłami. Dr Aleksander Piwoń pisze m.in., że na cmentarzu tym:

„W jednej mogile pochowano 20 Polaków rozstrzelanych w październiku 1939r. pod murem więzienia; w pozostałych są szczątki 339 osób zamordowanych w latach 1939 -1944 w lasach rydzyńskich, ekshumowane w 1957r.".

 

Ludzie pamiętali. Przez łata w każdą rocznicę w miejscu egzekucji i na grobie pojawiały się biało - czerwone kwiaty. W 1986r. dzięki zabiegom rodzin i poparciu dr Stanisława Sroki - ówczesnego przewodniczącego Wojewódzkiej Rady Narodo­wej, wicewojewody leszczyńskiego - Edmunda Jankowskiego i dyrektora „Akwawitu" - dr. Stefana Grysa udało się umieścić tablicę z nazwiskami nad zbiorową mogiłą.

21 października 1986r. Społeczny Komitet Upamiętnienia Ofiar Egzekucji zorganizował w Lesznie odsłonięcie tablicy i sesję popularno - naukową na temat egzekucji hitlerowskich w południowo - zachodniej Wielkopolsce. W sali Studium Nauczycielskiego koncertował Chór Męski „Arion" z Kościana, a referaty historyczne przedstawili w kolejności: Jerzy Zielonka z Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Po­znaniu, Roman Majewski z Leszczyńskiego Towarzystwa Kul­turalnego, Stefan Jankowiak z Gostyńskiego Towarzystwa Kulturalnego, Marian Koszewski z Towarzystwa Miłośników Ziemi Kościańskiej. O swoich przeżyciach jako więźnia Gestapo mówił też Stanisław Piotrowski. Nie udało się wtedy – niestety wydać niniejszej publikacji. Zawdzięczamy to teraz Zarządowi Miasta Leszna i  osobiście - prezydentowi Edwardowi Szczuckiemu; ludziom, którzy do łańcucha pamięci dołożyli własną cegiełkę.

Wydawnictwo to ma wartość tamtych kwiatów, które dobre i szlachetne ręce kładły przez tyle lat i pokoleń na mogile pomordowanych. Nie chodzi w tej książce o złość i nienawiść, chodzi o zwykłą ludzką i narodową pamięć.